Rahim - Sekunda

Teledysk Rahim - Sekunda

To nie jest teledysk do utworu "Sekunda"? Zgłoś to! (zgłoszeń: 0)

Wykorzystane sample

Na razie nie mamy informacji o tym jakie sample zostały wykorzystane w "Sekunda". Sprawdź za kilka dni.

Rahim - Sekunda tekst

Zaloguj się, aby móc dodawać i edytować tekst piosenki!

Szyby w dół lecą
Opalone łokcie świecą
Myśląc że one lecą na przeciąg
Że są takie które się podniecą
Starym VW-ikiem jak 600-tą
Ale są też nastki
Nagrzane na plastik
Łykające pastisz bez łaski
Oto połączeni dawcy
Jak dres i paski
Z grą o duże stawki
Wiatr żaglom, wiatr włosom
Młodość ku niebiosom
Niosą beztroską i bosą
No to cisną szosą
Kierunek samosąd
Z tyłu jak posąg postać z kosą
Chyba chcą dowieść przez "ś"
Że są nietykalni
Albo chcą dowieźć przez "ź"
Do bram Valhalli

Na pięcie wirujesz znakomicie
A na prostej potkniesz się o muldę
Na szczęście pracujesz całe życie
A na nieszczęście sekundę

Depa pedał wciśnięty w podłogę
Ten dawca chyba stracił głowę
Pędzi wyjaśnić swój walkower
A postać z kosą gardzi dialogiem
Podwójna ciągła pełen spontan
Muza daje umcy umcy po kątach
Bass na tyle z przodu sopran
"Pstryk" definitywny demontaż
Na setki tysiące stóp bosych
I las krzyży wzdłuż szosy
Finezyjnie ścinane jak kłosy
W jedną sekundę ludzkie losy
Unicestwiły poczwórny strach
Slajdy przed czołowym
VW-ik który stracił dach
Trach i poleciały głowy

Na pięcie wirujesz znakomicie
A na prostej potkniesz się o muldę
Na szczęście pracujesz całe życie
A na nieszczęście sekundę

Wiesz ja też lubię ostrą jazdę
Mieć w czubie łapać chwile każde
Jednakże nie jestem idiotą
A także znam kruchość życia i dbam o to
A raczej o nie i choć w oczach Jego jestem pionek
Mógłby mnie zgasić jak świecy płomień
Gdy rzucam się w otchłań to na spadochronie
Koniec

Tekst edytowali:

Opis Sekunda

Utwór Sekunda, na którym wokalnie udziela się Rahim, został wydany na 1 albumie: "Amplifikacja".

Wasze komentarze

  • Szyby w dół lecą Opalone łokcie świecą Myśląc że one lecą na przeciąg Że są takie które się podniecą Starym VW-ikiem jak 600-tą Ale są też nastki Nagrzane na plastik Łykające pastisz bez łaski Oto połączeni dawcy Jak dres i paski Z grą o duże stawki Wiatr żaglom, wiatr włosom Młodość ku niebiosom Niosą beztroską i bosą No to cisną szosą Kierunek samosąd Z tyłu jak posąg postać z kosą Chyba chcą dowieść przez "ś" Że są nietykalni Albo chcą dowieźć przez "ź" Do bram Valhalli Na pięcie wirujesz znakomicie A na prostej potkniesz się o muldę Na szczęście pracujesz całe życie A na nieszczęście sekundę Depa pedał wciśnięty w podłogę Ten dawca chyba stracił głowę Pędzi wyjaśnić swój walkower A postać z kosą gardzi dialogiem Podwójna ciągła pełen spontan Muza daje umcy umcy po kątach Bass na tyle z przodu sopran "Pstryk" definitywny demontaż Na setki tysiące stóp bosych I las krzyży wzdłuż szosy Finezyjnie ścinane jak kłosy W jedną sekundę ludzkie losy Unicestwiły poczwórny strach Slajdy przed czołowym VW-ik który stracił dach Trach i poleciały głowy Na pięcie wirujesz znakomicie A na prostej potkniesz się o muldę Na szczęście pracujesz całe życie A na nieszczęście sekundę Wiesz ja też lubię ostrą jazdę Mieć w czubie łapać chwile każde Jednakże nie jestem idiotą A także znam kruchość życia i dbam o to A raczej o nie i choć w oczach Jego jestem pionek Mógłby mnie zgasić jak świecy płomień Gdy rzucam się w otchłań to na spadochronie Koniec ~ (2011-02-13 23:32:07)